Obserwatorzy

poniedziałek, 15 lipca 2019

Zmiana? Od czego zacząć?

DROGA DO ZMIANY...
Od czego zacząć?


Nauczyciel- brzmi dumnie. Za każdym razem, kiedy jako dziecko, myślałam o tym zawodzie, napełniała mnie swoista ekscytacja. Swoich nauczycieli szanowałam, choć nie zawsze się z nimi zgadzałam. W wielu kwestiach byli dla mnie zbyt archaiczni, sztywni, zamknięci. Nie każdy był z powołania, ale musieli mieć w sobie to coś, co przekonało mnie do wyboru właśnie tej drogi życiowej. Co to było? Sama nie wiem. Wiedziałam tylko, że nie chcę powielać ich błędów, że chcę być inna.
 Jako uczennica podstawówki zawsze chciałam bawić się w szkołę. Moi rówieśnicy, kuzyni, sąsiedzi mieli dość „budy” na co dzień, a ja nie! Byłam nauczycielką od wszystkiego. Uczyłam z wielkim zapałem biologii, wychowania fizycznego, matematyki, geografii. 😉 Uwielbiałam sama się uczyć, poznawać świat z różnych encyklopedii i innych książek, których nie brakowało w moim domu. Mama nigdy nie odmówiła mi kupna książki, a nie przelewało się u nas. Z tego okresu przypominam sobie jeszcze swoją kreatywność, bo to ja byłam pierwszym inicjatorem odlotowych pomysłów na podwórku. Jak mawiała moja ciocia: „Ani już nie zapraszamy na wakacje, bo ma 100 pomysłów na minutę i nie nadążamy za nią.” 😉 Faktycznie, jak tak sobie powspominam, nie wszystkie moje pomysły były kreatywne, niektóre należały do tych z serii pt.„niemądre”. Mojej kreatywności szkoła nie zabiła, choć przyznaje się - uśpiła na pewien czas.
Pamiętam jeszcze, jak niektóre moje koleżanki nie wierzyły we mnie i w moją wizję przyszłości. Pukały się po głowie. Myślę, że teraz przecierają oczy ze zdziwienia, kiedy widzą, co wyprawiam jako nauczycielka. Byłam uparta. Mimo wielu przeciwności losu, osobistych klęsk, skończyłam studia. Wtedy myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. A to był dopiero początek mojej drogi. Chciałabym podzielić się z Wami refleksjami na temat mojej transformacji w karierze zawodowej.

                                                    źródło: wielkieslowa.pl

Kiedy skończyłam studia poczułam się kimś, myślałam: „No teraz to pokażę, na co mnie stać”. Oczywiście wpadłam w pułapkę mitu o swej nieomylności. Nie potrafiłam przyznać się do błędu podczas lekcji. To ja miałam zawsze rację. To ja musiałam zawsze wygrać w argumentacji z uczniem. Kolejną pułapką było myślenie o sobie jak o MISTRZU ze zdolnościami nadprzyrodzonymi przez podkreślanie swojej wyższości nad uczniami. Ojjj... lubiłam pokazywać, że mam władzę nad uczniami, a stawianie jedynek było dla mnie frajdą. Im więcej, tym lepiej. Im częściej złapałam kogoś na ściąganiu, plagiacie, czy lenistwie, tym bardziej rosłam w swoich oczach. Stawiałam uwagi za złe zachowanie, nie obchodziło mnie tłumaczenie ucznia. Dumnie kroczyłam przez szkolne korytarze, nie zastanawiając się nad uczniami, ich sytuacją rodzinną, czymkolwiek. Liczyły się tylko moje potrzeby, tylko siebie widziałam. Dziś mogę powiedzieć: „TO BYŁO GŁUPIE i NIEPROFESJONALNE!”.
Całe szczęście ten okres w moim życiu zawodowym trwał bardzo krótko, około roku. To było coś w rodzaju fatalnego zamroczenia. Karierę zawodową rozpoczęłam w liceum, technikum i w szkole zawodowej. Uczyłam na każdym z tych szczebli. Uczniowie o różnych potrzebach, przejściach, umiejętnościach, poziomie wiedzy i ja… młoda polonistka, która codziennie snuła refleksje o tym, jak stać się partnerem ucznia w edukacji. Podstawą mojej zmiany była refleksja nad sobą i chęć bycia nauczycielką, którą chciałam zawsze być, a nie chłodnym urzędnikiem. Ale przyznajcie, że jako młoda osoba, stawiająca swoje pierwsze kroki w tym zawodzie, miałam do tego prawo. Pomieszało mi się, delikatnie mówiąc, w główce od nadmiaru szczęścia. 😉 Wtedy zrozumiałam, że prawo do błędu ma każdy, nie tylko uczeń, ale pedagog również. Tylko trzeba umieć je akceptować i pracować nad sobą. Ta refleksja wskazała mi drogę do relacji z uczniem, wychowankiem, rodzicem. Ważne było dla mnie budowanie relacji a nie racji. Działo się to dzięki obecności tu i teraz, luźnym i czasami przypadkowym rozmowom na korytarzu, sprzyjały temu też integrujące zajęcia. Pomógł mi w tym również teatr. Od kiedy tylko pamiętam warsztaty teatralne towarzyszyły mi w edukacji, wspierały w łamaniu stereotypów dotyczących relacji szkolnych. Te spotkania z uczniami wokół teatru nauczyły mnie otwartości i spontaniczności w działaniu.  Pewnie dlatego ta zmiana we mnie ruszyła z kopyta. I Korczak… myślenie Korczakowskie utwierdzało mnie w słuszności tych zmian. Można powiedzieć, że cały czas we mnie zachodzi jakaś zmiana, cały czas czegoś nowego się uczę, poszukuję lepszych rozwiązań. Nie stoję w miejscu, dostrzegam potrzebę bycia dobrą nauczycielką, dobrym człowiekiem. Oczywiście, mam wrażenie, że dla niektórych jestem jedną z tych, która oderwała się od rzeczywistości, czy mówiąc wprost: „urwała się z choinki”. Chcę jednak działać w zgodzie z sobą, ze swoimi ideami i wartościami. Dlaczego mam tego nie robić, jeśli zmiana ta przynosi korzyści mi i moim uczniom, ich rodzicom oraz całej szkolnej społeczności, w której egzystuję? Działam też szerzej, bo dzielę się wiedzą oraz doświadczeniem z czytelnikami bloga ( Być nauczycielem…) oraz mojej książki „Być (nie)zwykłym wychowawcą”. Ileż to osób po jej lekturze napisało do mnie: „…widzę tu siebie i swój sposób myślenia o edukacji, ale bałam się coś zmienić, bo nikt wcześniej nie utwierdził mnie w tym, że to dobra droga”. Każdy potrzebuje inspiratorów wokół siebie. Ważne jest, aby otaczać się takimi ludźmi, rozmawiać z nimi, aby wewnętrznie utwierdzić się w słuszności swoich działań oraz by nie czuć się samotną wyspą. Na szczęście na swojej drodze cały czas spotykam cudownych nauczycieli, edukatorów, którzy promują moje działania i to jest niesamowite! Dodają siły i sprawiają, że nawet jeśli skrzydła mi opadną, to tylko na chwilę.

                                                       źródło: wielkieslowa.pl

Okładka mojej książki najlepiej ujmuje w skrócie moją drogę do zmiany i jej sens. Postać nauczyciela ma cień dziecka – trzeba powrócić do czasów dzieciństwa, do własnych słabości, aby zrozumieć ucznia. Dziecku z kolei towarzyszy cień dorosłego, ponieważ liczy, że potraktujemy je zawsze poważnie i będziemy liczyć się z jego uczuciami. To klucz do zmiany, do zbudowania autorytetu osobistego nauczyciela. Potem trzeba już skupić się na potrzebach podopiecznych, nie zapominając o swoich. Drogę do zmiany wyznaczał i wyznacza mi każdy uczeń, ponieważ każdy był/jest wyjątkowy. Warto posłuchać swoich podopiecznych, dlatego w swojej publikacji oddaję im głos. Trzeba umieć patrzeć szerzej, zanim zacznie się zmianę. Poddać się obserwacji codzienności i umieć cierpliwie słuchać. Wiele naturalnych umiejętności i predyspozycji wskazywało na to, że jeśli dobrze zainwestuję w siebie, to będę dobrą nauczycielką. Na szczęście, autentyczność w moim przypadku wygrała z ego. 




Moi Drodzy, nie bójcie się zmian. Trzeba zacząć od siebie, ponieważ inaczej będą to budowle z piasku – nietrwałe, kruche, chwilowe. Życzę Wam odwagi. Swoją zmianę wspominam z uśmiechem na twarzy, a gdy omawiam z uczniami „Ferdydurke” to zanoszę się śmiechem… Sama z siebie się śmieję! Zdaję sobie jednak sprawę, że niektórzy potrzebują więcej czasu na podjęcie decyzji. Odwagi, poznacie samych siebie i odkryjecie nowe morze własnych możliwości. Tylko trzeba chcieć!

Anna Konarzewska

LINKI DO MOJEJ KSIĄŻKI:


sobota, 6 lipca 2019

Social media a tożsamość człowieka...

GODZINA WYCHOWAWCZA

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE A TOŻSAMOŚĆ CZŁOWIEKA...


W dzisiejszym świecie trudno o to, aby nie mieć konta na Instagramie czy Facebooku. Media otaczają nas na co dzień, nas i nasze dzieci, naszych uczniów. Nie jestem przeciwniczką ani zwolenniczką Insta czy FB. Jestem za tym, aby uświadamiać młodych ludzi o ich wpływie na nasze życie, aby mądrze korzystali z informacji czy zasobów internetowych. 
Ostatnio słyszałam o pewnej stronie/aplikacji, za pomocą której można kupić zdjęcie z dowolnego miejsca na świecie, nie będąc tam fizycznie. Do czego to zmierza? Jaki jest cel kupna takiego zdjęcia? Samozadowolenie, satysfakcja, kiedy pokażemy je znajomym na swoim profilu. Ale dlaczego kłamać? Po co udawać? 

Dzisiejsza lekcja wychowawcza będzie traktowała o tym, aby być sobą, aby być autentycznym i nie dać się wpływom mediów społecznościowych.

1. Na początku wyświetlamy film krótkometrażowy "Identity", który ma sprowokować do myślenia oraz wprowadzić uczniów w problematykę lekcji. 


2. Wspólnie interpretujemy przedstawioną sytuację oraz symbol masek. Jak zachowywała się główna bohaterka, gdy chodziła w masce? Jak czuła się, gdy pozbyła się jej? Odczytujemy symbol sceny życia bez maski? Uczniowie zwracają uwagę na to, że ludzie grają przed sobą i innymi, kogoś kim w ogóle nie są. 

3. Rozkładamy przed uczniami karty z wizerunkami superbohaterów i superbohaterek:









4. Uczniowie wybierają jedną postać, z którą się utożsamiają. Uzasadniają swój wybór oraz wymieniają mocne i słabe strony bohatera/bohaterki, z którymi się identyfikują.
Wyobrażają sobie, że są tym bohaterem/ką. Tworzą w myślach świat, w którym grają, który jest idealny. W kilku zdaniach opisują go. 
Następnie gra się kończy, uczniowie wychodzą z roli, a nauczyciel zadaje pytania:

 - Kiedy znajdujesz się w obliczu realnych życiowych decyzji, mających wpływ na twoje szczęście, wyznaczasz własny kurs, kreujesz własną postać i wykorzystujesz swoje mocne strony? Czy przyjmujesz rolę, którą komputer ci wyznaczy?

Każdy uczeń musi samodzielnie odpowiedzieć na to pytanie. Chętni mogą podzielić się swoimi spostrzeżeniami na forum. Zapewne padną odpowiedzi, że życie to nie gra, a ludzie nie są superbohaterami, że nie można kreować swojego życia na wzór postaci z supermocami.

5. Nauczyciel odczytuje fragment książki "Świat Zofii" J. Gaardera:

Zofia zwykle kładła gruby plik poczt, na kuchennym stole, potem szła na górę do swojego pokoju i zabierała się do odrabiania lekcji. Do ojca przychodziły jedynie od czasu do czasu jakieś zawiadomienia z banku, ale też i nie był on wcale, ot takim sobie, zwyczajnym ojcem. Ojciec Zofii był kapitanem wielkiego tankowca i większą część roku spędzał poza domem. Kiedy przyjeżdżał na kilka tygodni, przechadzał się po pokojach wolnym krokiem i uprzyjemniał życie Zofii i jej matce, ale gdy przebywał na morzu, stawał się bardzo daleki. Dziś w skrzynce leżał tylko jeden nieduży list - i był do Zofii. „Zofia Amundsen - głosił napis na małej kopercie - ul. Koniczynowa 3”. To wszystko, nigdzie nie podano, kto go wysłał. Nie było nawet znaczka. Zofia szybko zatrzasnęła furtkę i zaraz otworzyła kopertę. W środku znalazła jedynie mały arkusik papieru, nie większy od samej koperty. Napisano na nim: Kim jesteś? I nic więcej. Ani pozdrowień, ani podpisu, tylko te dwa odręcznie napisane słowa i duży znak zapytania. Jeszcze raz obejrzała kopertę. No tak, list był do niej, ale kto wsunął go do skrzynki? (..)
Wreszcie klapnęła na kuchenny stołek z tajemniczym listem w dłoni. Kim jesteś? Skąd mogła wiedzieć? Oczywiście była Zofią Amundsen, ale kto to taki? Na razie jeszcze dokładnie tego nie wiedziała. A gdyby nazywała się zupełnie inaczej? Na przykład Anna Knutsen? Czy wówczas byłaby kimś innym? Nagle przypomniało jej się, że tata z początku chciał, by miała na imię Synneve. Zofia spróbowała wyobrazić sobie, że wyciąga rękę i przedstawia się jako Synn0ve Amundsen, ale nie, to nie było to. Przez cały czas przedstawiała się zupełnie inna dziewczynka. Zeskoczyła na podłogę i nie wypuszczając z ręki niezwykłego listu przeszła do łazienki. Stanęła przed lustrem i głęboko zajrzała sobie w oczy. - Jestem Zofią Amundsen - powiedziała. Dziewczynka w lustrze nawet się nie skrzywiła. Bez względu na to, co robiła Zofia, i ona robiła to samo. Zofia starała się uprzedzić swe lustrzane odbicie wykonując błyskawiczny ruch, ale ta druga okazała się równie szybka. - Kim jesteś? - zapytała. I teraz także nie otrzymała żadnej odpowiedzi, ale przez moment poczuła, że sama zapędziła się w kozi róg, nie wiedziała bowiem, kto zadał pytanie, czy ona sama, czy też jej lustrzane odbicie. Zofia przysunęła palec wskazujący do nosa w lustrze i powiedziała: - Ty to ja. Kiedy jej oświadczenie pozostało bez odzewu, odwróciła zdanie: - Ja to ty. Zofia Amundsen nie zawsze była zadowolona ze swojego wyglądu. Często słyszała, że ma piękne migdałowe oczy, ale z pewnością powtarzano jej to tylko dlatego, że miała za mały nos i za duże usta. W dodatku uszy tkwiły zbyt blisko oczu. A już najgorsze ze wszystkiego były proste, gładkie włosy, za nic nie dające ułożyć się w żadną fryzurę. 


6. Interpretujemy wspólnie z młodzieżą odczytany fragment. Zastanawiamy się nad reakcją Zosi na pytanie postawione w liście. Stawiamy pytanie: Czy kiedykolwiek próbowaliście zadać sobie pytanie: kim jesteście? To pytanie filozoficzne, pytanie o tożsamość. 

7. Uczniowie uruchamiają w swoich telefonach aparaty fotograficzne z funkcją selfie. Mają za zadnie przypatrywać się sobie - jak Zofia- aby odpowiedzieć na pytania:

Kim jestem?
Co mnie uszczęśliwia? 
Chcę...
Potrzebuję...
Zasługuję na...
Czy jestem pewna/y tego, co napisałem?

Zapisują pierwsze odpowiedzi, które przyszły im do głowy. 

8. Po tym ćwiczeniu zastanawiamy się wspólnie, dlaczego mieli trudności z odpowiedzią na pytanie: kim jestem? Dlaczego ludzie mają problem z określeniem siebie/swojej tożsamości? Co przeszkadza nam w określeniu siebie/w poszukiwaniu siebie?

9. Następnie czytamy bajkę pt. "Soczewica" (J.Bucay):

Pewnego dnia Diogenes siedząc na progu jednego z domów, zajadał talerz soczewicy. Nie było w Atenach tańszego posiłku od duszonej soczewicy. Mówiąc inaczej, odżywianie się duszoną soczewicą oznaczało, że znajdujesz się na skraju nędzy. 
Przechodził tamtędy minister cesarza i powiedział do niego:
- Aj, Diogenesie! Gdybyś nauczył się być bardziej pochlebny i posłuszny cesarzowi, nie musiałbyś jeść tyle soczewicy.
Diogenes przestał jeść, podniósł wzrok, by przyjrzeć się uważnie swemu zamożnemu rozmówcy, i odpowiedział:
- Aj, bracie. Gdybyś ty nauczył się jeść soczewicę, nie musiałbyś tyle schlebiać i być tak posłuszny cesarzowi.

10. Interpretujemy wspólnie rozmowę Diogenesa z ministrem. Zwracamy uwagę na to, że droga Diogenesa to droga szacunku wobec samego siebie, własnej godności, która jest ponad potrzebą aprobaty. Wszyscy potrzebujemy aprobaty innych. Ale za żadną cenę nie możemy dążyć do niej poprzez zaprzestanie bycia takimi, jakimi jesteśmy, gdyż będzie to szukanie w chaosie. 

11. Wyświetlamy fotografię i dyskutujemy o tym, czego nie możemy zmienić, a na co mamy wpływ. (źródło: Możesz inaczej, Niebieska linia):




12. Poruszamy kwestię wpływu mediów społecznościowych na nasze życie. 

13. Włączamy film pt. "Are you living an Insta Lie". Po projekcji dyskutujemy nad ukazaną w nim problematyką, dociekamy dlaczego tak się dzieje, szukamy przyczyn, skutków, rozmawiamy o fotomontażach, udawanych zdjęciach:


14.  Nasi uczniowie na pewno znają serial "Black mirror" i odcinek pt. "Na łeb, na szyję", w którym przedstawiona jest czarna wizja przyszłości, jeśli nie uświadomimy sobie wpływu mediów na naszą tożsamość i rzeczywistość. Możemy zaprezentować ten fragment, aby podyskutować o tym, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy żyli dla celu, którym jest "kolejna gwiazdka lub jej brak":


15. Zadajemy pytanie: Czy warto być sobą? Co daje nam bycie sobą? Dlaczego nie warto kierować się tym, co znajomi prezentują w social mediach?

16. Na koniec rzucamy uczniom balony, w których ukryta jest złota myśl, przesłanie. Przebijają je, aby te myśl wydobyć i na forum mogą zaprezentować swoją interpretację:

"Chęć stania się kimś innym jest marnotrawstwem osoby, którą jesteś."  MARYLIN MONROE

"Zbyt wielu ludzi przecenia to, kim nie jest i nie docenia tego, kim jest."  MALCOLM S. FORBES

"Myślę, że każdy jest dziwny. Powinniśmy wszyscy celebrować naszą indywidualność i nie wstydzić się jej."  JOHNNY DEPP

"Ludzie, którzy potrzebują najwięcej akceptacji dostają jej najmniej, a ludzie, którzy potrzebują najmniej akceptacji dostają jej najwięcej."  WAYNE DYER

"Zaskakujące jest jak wiele ludzi idzie przez życie nie uświadamiając sobie, że ich uczucia względem innych ludzi są w dużej mierze determinowane przez uczucia wobec samego siebie, a jeśli nie czujesz się komfortowo ze sobą, nie możesz czuć się komfortowo z innymi."  SIDNEY J. HARRIS

"Wszystko, co irytuje nas w innych może nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie."  CARL JUNG

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę."  FREDERICK DOUGLASS

"Autentyczność jest zbiorem decyzji, które podejmujemy każdego dnia. To decyzja, aby się pokazać i być prawdziwym. Decyzja, aby być szczerym. Decyzja, aby pozwolić innym ujrzeć nasze prawdziwe ja."  BRENE BROWN

"Nie jest moją odpowiedzialnością być piękną. Nie żyję w tym celu. Moja egzystencja nie polega na tym, jak bardzo atrakcyjną mnie widzisz."  WARSAN SHIRE

"Bądź tym kim jesteś i mów to, co czujesz, ponieważ ci, którzy mają z tym problem nie są ważni, a ci, którzy są ważni nie mają z tym problemu."  FRITZ PERLS

"Zdrowa miłość do samego siebie oznacza, że nie czujemy przymusu, aby tłumaczyć się przed sobą lub innymi, dlaczego jedziemy na wakacje, dlaczego śpimy dłużej, dlaczego kupujemy sobie nowe buty, dlaczego rozpieszczamy siebie od czasu do czasu. Czujemy się komfortowo robiąc rzeczy, które dodają wartości i piękna do naszego życia."   ANDREW MATTHEWS

Anna Konarzewska

niedziela, 23 czerwca 2019

Czym jest krytyczne myślenie?

WOKÓŁ KRYTYCZNEGO MYŚLENIA...


Zainspirowana warsztatami o krytycznym myśleniu z Arturem Negri, które odbyły się podczas 2. Pomorskiego Hackatonu Edukacyjnego w Gdańsku, stworzyłam cykl lekcji wychowawczych dla uczniów z tej tematyki.

Zapraszam.



1. Na początku lekcji zadajemy uczniom pytanie, które ma otworzyć dyskusję: Skąd wiem, że to, co wiem, jest prawdą?

Padną tu różne odpowiedzi: bo wiem, bo mama tak mówiła, bo w szkole nauczyciel tak powiedział, bo widziałem w tv, bo jestem o tym przekonany, bo wszyscy tak mówią, bo tak jest,  bo w encyklopedii tak jest, itp.

2. Wyświetlamy kilka zdjęć, które zmuszą uczniów do analizy poprzedniego pytania.


Zadajemy pytanie do fotografii (źródło: www.genialne.pl) - Dziewczynka jest pod wodą czy na brzegu? Uczniowie dowodzą swoich racji.


Kto ma rację na przedstawionym obrazku (źródło: www.toc.edu.pl)? Jak rozumieć słowa Marka Aureliusza?

3. Wyświetlamy reklamę Old Spice (źródło: YT) i dyskutujemy o tym, co wprowadziło w błąd widza? Jakie wnioski z powyższych sytuacji możemy wyciągnąć odnośnie postrzegania świata?


4. Zapisujemy na tablicy dwie sentencje:

Myślę, więc jestem - Kartezjusz

Mylę się, więc jestem - św. Augustyn

Zadajemy pytanie uczniom: Jak można zinterpretować te myśli? Czym się różnią, a w czym są podobne? Jaka uczą postrzegać świat?

5. Wyświetlamy film pt. "Think Outside The Box" (źródło: YT):


6. Po projekcji zadajemy pytania: Jak zachowują się ludzie podczas awarii schodów? Co powinni zrobić? Dlaczego tak nie zrobili? Co jest powodem takiego zachowania?

7. Następnie wyświetlamy rysunek z książki "Jaskinia. Droga do rebeliantów" Jarosława Marka Spychały, str. 133. Autorem grafiki jest Piotr Przemysław Kamiński. Wspólnie interpretujemy obraz. 
Rysunek ukazuje bezrefleksyjnego człowieka, którego pochłania język innych i wciąga do gardła.


8. Prowadzimy dyskusję: Co nas ogranicza w myśleniu? W jakie pułapki wpadamy?

9. Następnie czytamy przypowieść o Talesie i gwiazdach (źródło: "Jaskinia.Droga do rebeliantów"), wspólnie interpretujemy jej wartość:

"Opowiadają także, że kiedy prowadzony przez starą służącą wyszedł z domu, aby obserwować gwiazdy, wpadł do dołu i uskarżał się na to, staruszka odparła: - Ty Talesie, nie mogąc dostrzec tego, co jest pod nogami, chciałbyś poznać to, co jest na niebie?!"

10. Włączamy fragment filmu "Stowarzyszenie Umarłych Poetów":


11. Prowadzimy rozmowę: Co chciał udowodnić Keating swoim uczniom? Co według nauczyciela jest ważne w życiu? Co daje spojrzenie na problem z innej perspektywy? Dlaczego warto patrzeć na świat z różnych punktów widzenia?

12. Wyświetlamy fotografie i rozmawiamy o perspektywie i jej znaczeniu:



źródło: For You Body Kościerzyna

13. Pokazujemy zdjęcie ślimaka i pytamy się uczniów, co ma wspólnego to zwierzę, jego sposób poruszania się z krytycznym myśleniem?


żródło: wikipedia.pl
inspiracja: Artur Negri

14. Projekcja filmu produkcji TED pt. "5 wskazówek na ulepszenie krytycznego myślenia":


15. Ćwiczenie. Co to jest fakt? Co to jest opinia?
Uczniowie wybierają spośród poniższych propozycji to, co zakwalifikowaliby na fakt, a co na opinię:

a) Woda gotuje się w 100 stopniach.
b) Według sondaży 40% Polaków zgadza się z decyzją Prezydenta.
c) Uniwersytet Warszawski to jeden z najlepszych uniwersytetów w Polsce.
d) Uprzedzenia są złe.
e) Ziemia obraca się wokół Słońca.
f) Człowiek jest odpowiedzialny za zmiany klimatyczne.

Muszą zaznaczyć podczas odpowiedzi, czym kierują się przy swoich stwierdzeniach. 

16. Następnie rozmawiamy o fake newsach i emocjach, które uruchamiają się podczas czytania pewnych nagłówków w mediach:

a) Zmarła Tina Turner.
b) Szwecja: seria brutalnych morderstw.
c) Psy pomogą w zwalczaniu malarii?
d) Szokujące nagranie z Gniezna! Zobacz koniecznie!

17. Rozmawiamy o tym, jak zapobiec powyższym sytuacjom. Jakie pytania powinniśmy sobie zadać, aby ostudzić emocje?

Przykładowe odpowiedzi: Dlaczego ten problem jest dla mnie ważny? Jakie emocje we mnie wzbudza dany problem? Jakich informacji potrzebuję, aby rozwiązać ten problem? Skąd wiadomo, że ten problem jest rzeczywisty? Czy można spojrzeć na ten problem z innej perspektywy? Czy zaproponowane rozwiązanie jest jedynym słusznym? Jakie mogą być konsekwencje?

 (źródło: Myślenie krytyczne w praktyce, red. Adam J. Wichura).

18. Na tablicy zapisujemy dwie alternatywy: 

MYŚLENIE KRYTYCZNE

MYŚLENIE NIEKRYTYCZNE

Uczniowie na pociętych paskach otrzymują cechy myślenia krytycznego oraz niekrytycznego. Muszą poprawnie zakwalifikować je do zapisanych na tablicy wyrażeń.

Myślenie niekrytyczne: 
Nie rozważasz alternatyw, nie zastanawiasz się nad konsekwencjami, kierujesz się zasadami narzuconymi przez innych, nie potrafisz uzasadnić swoich wyborów, masz problemy z odróżnianiem emocji od myśli, nie wiesz dlaczego tak się zachowałeś, dokonujesz wyborów bez sprawdzania informacji, zgadzasz się z innymi tylko dlatego, że są dla ciebie autorytetami.

Myślenie krytyczne:
Przetwarzasz informacje, sprawdzasz fakty, potrafisz uzasadnić swoje zdanie, potrafisz odróżnić fakty od opinii, porównujesz różne poglądy, zastanawiasz się nad konsekwencjami, rozważasz różne sposoby działania, kwestionujesz własne założenia, pomysły, potrafisz analizować, tworzyć hipotezy, zadajesz pytania, szukasz dowodów.

Żródło: www.magdalipiec.pl

19. Wyświetlamy film produkcji TED z Kathryn Schulz o uczeniu się na błędach i ich roli w krytycznym myśleniu:


20. Dyskutujemy po projekcji o tym, czy autorka wystąpienia ma rację?

21. Prowadzimy DEBATĘ OKSFORDZKĄ na temat: Rozum ludzki jest siłą czy przekleństwem człowieka?

22. Dyskusja- podsumowująca: Dlaczego myślenie krytyczne jest dzisiaj tak istotne?

Anna Konarzewska


sobota, 8 czerwca 2019

Motywy zwierzęce w tekstach kultury...

FUNKCJA MOTYWU ZWIERZĄT W TEKSTACH KULTURY


Ostatnio podczas omawiania oświecenia pracowaliśmy nad bajkami Krasickiego. Zależało mi na tym, aby podczas lekcji połączyć te utwory ze współczesnymi kontekstami. Zatem zapraszam Was do kolejnego mojego pomysłu na zakręconą lekcję polskiego. 

Czas realizacji - dwie jednostki lekcyjne.

1. Przed lekcją naklejamy w sali w różnych miejscach na ścianie obrazki zwierząt: KOTA, KONIA, LISA, LWA, MRÓWKI, ORŁA.






żródło; pixabay

2. Uczniowie po wejściu do klasy mają usiąść przy tym zwierzęciu, z którym się utożsamiają. W grupach wspólnie rozmawiają o tym, dlaczego wybrali to zwierzę. Młodzież rozmawia o tym, co ich łączy? Które ich cechy są tożsame z wybranym zwierzakiem? 
Następnie każda grupa prezentuje cechy zwierząt i uzasadniają na forum swój wybór. W trakcie omawiania zadania mogą zmienić zdanie i się przesiąść.

Zadanie to nie tylko wprowadza uczniów w temat lekcji, ale również ma funkcję integracji.

Wspólnie rozmawiamy o alegorii zwierząt. 

3. Włączamy reklamę Whiskas i po projekcji rozmawiamy o tym, w jaki sposób wykorzystano w niej cechy kota:


4. Następnie wyświetlamy dwa obrazy:

 źródło: www.kot.pl

Józef Chełmoński "Bociany"
źródło: wikipedia

5. Uczniowie interpretują obrazy oraz określają funkcję motywu zwierząt w ukazanych dziełach.

6. Następnie poruszamy temat motywu zwierząt w markach samochodowych, odzieżowych, budowlanych czy spożywczych.

Wyświetlamy kilka z nich, po czym interpretujemy zasadność użycia w logo produktu danego zwierzęcia:



O historii marki Lacoste możemy przed lekcją poczytać tutaj: https://rmarket.pl/pl/krokodyl-w-grze-czyli-historia-marki-lacoste/54,10,0
Na pewno zaskoczymy takimi ciekawostkami uczniów i zainspirujemy do odszukania genezy logo innych marek. O energetycznym napoju Red Bull też krąży mnóstwo ciekawostek.  

Uczniowie podają jeszcze kilka innych produktów, które wykorzystują motyw zwierzęcy w logo: samochody - Porsche, Mustang, Peugeot, Jaguar, obuwie firmy PUMA, WWF i wiele innych 
Omawiamy ich znaczenie.

7. Następnie dzielimy klasę na grupy. Każdy zespół otrzymuje inną bajkę Krasickiego. Wspólnie analizują sytuację, która ma miejsce w bajce, charakteryzują zwierzęta, szukają morału. Następnie dzielą się tymi informacjami na forum klasy. Wszystkie zgromadzone dane posłużą im do wykonania samodzielnych notatek w zeszycie.

Do analizy wybrałam bajki: "Ptaszki w klatce", "Jagnię i wilcy", "Kruk i lis", "Wół minister", "Woły krnąbrne".

8. Po omówieniu bajek na tablicy oraz w zeszytach  tworzymy "rysnotkę" z cechami bajki: krótki utwór, wierszowany, bohaterami przeważnie są zwierzęta, autor poucza, wychowuje, bawi, ośmiesza ludzkie cechy, zachowanie, wady, świat przedstawiony jest zbudowany na zasadzie kontrastu: słaby- mocny, dobry-zły, mądry- głupi. Rozróżniamy bajki: epigramatyczne i narracyjne. 

9. Na koniec proponuję wysłuchać utworu z filmu "Rocky":


10. Uczniowie interpretują zastosowanie motywu zwierzęcego w piosence zespołu Survivor.

11. Podsumowując lekcję, uczniowie swobodnie odpowiadają na temat: Jaką funkcję w tekstach kultury mogą pełnić motywy zwierząt?

Anna Konarzewska

wtorek, 4 czerwca 2019

Jak połączyć literaturę z wiedzą z fizyki i chemii?

O GENIUSZU LUDZKIEGO ROZUMU NA PODSTAWIE UTWORU "BALON" NARUSZEWICZA...


Mam głowę pełną pomysłów, tylko czasu mi brakuje na wpisy. W kolejce czekają lekcje z bajkami Ignacego Krasickiego oraz z krytycznego myślenia. Obiecuję się poprawić ;-)

Zaczęłam omawiać epokę oświecenia i zastanawiałam się jak zaciekawić uczniów utworem "Balon" Adama Naruszewicza. Zobaczcie, jak połączyłam literaturę z elementami wiedzy z fizyki i chemii.

1. Na początku lekcji prosimy uczniów, aby zobaczyli film poniżej, produkcji Discovery o Hawkingu. Nie zapisujemy tematu lekcji. Uczniowie mają po projekcji wyjaśnić, co ten film ma wspólnego z epoką oświecenia oraz zastanowić się nad tematem zajęć.


Do oświecania będą padać odpowiedzi: nauka, racjonalizm, antyk i renesans jako epoki, w których rozwijały się przed oświeceniem różne dziedziny nauki, antyk jako źródło oświecenia,  ludzie chcą poznawać i odkrywać świat, prawa nim rządzące, itp.

Temat: Geniusz ludzkiego rozumu, Wielkość osiągnięć człowieka, Człowiek jako wynalazca/odkrywca - każdy uczeń może zapisać temat w takiej formie, jak go czuje...

2. Następnie interpretujemy wspólnie wiersz "Balon" Naruszewicza. 

Mówimy uczniom, że utwór powstał po tym, jak francuski aeronauta Blanchard odbył lot balonem nad Warszawą w 1789 roku. 
Kwestie, które należy poruszyć przy interpretacji: postać Ikara i jego funkcja w utworze, ton wiersza, oda, środki stylistyczne (przede wszystkim peryfrazy), triumf nauki i rozumu, apoteoza rozumu, inne wynalazki wskazane w wierszu, widzenie świata przez zwykłych ludzi oraz przez filozofa, triumf nad naturą, perspektywa...
Uczniowie wykonują graficzną notatkę w zeszycie w kształcie balonu, zapisując przy tym istotne kwestie.
Potem zastanawiamy się nad symboliką balonu.

3. Następnie czytamy i omawiamy w kontekście do powyższego utworu tekst Miłosza "Zaklęcie". 
Skupiamy się tutaj na tytule, na apoteozie rozumu. Uczniowie wypisują zalety umysłu człowieka na podstawie wiersza. Odszukujemy w tekście słowa poety, które odnoszą się do umiejętności krytycznego myślenia oraz określamy funkcję tej umiejętności. Próbujemy znaleźć odpowiedź na to, jaką rolę ogrywa poezja i filozofia w określaniu wartości świata?

Czesław Miłosz
Zaklęcie

Pięk­ny jest ludz­ki ro­zum i nie­zwy­cię­żo­ny. 

Ani kra­ta, ni drut, ni od­da­nie ksią­żek na prze­miał, 

Ani wy­rok ba­ni­cji nie mogą nic prze­ciw nie­mu. 

On usta­na­wia w ję­zy­ku po­wszech­ne idee 
I pro­wa­dzi nam rękę, więc pi­sze­my z wiel­kiej li­te­ry 
Praw­da i Spra­wie­dli­wość, a z ma­łej kłam­stwo i krzyw­da. 
On po­nad to, co jest, wy­no­si, co być po­win­no, 
Nie­przy­ja­ciel roz­pa­czy, przy­ja­ciel na­dziei. 
On nie zna Żyda ni Gre­ka, nie­wol­ni­ka ni pana, 
W za­rząd od­da­jąc nam wspól­ne go­spo­dar­stwo świa­ta. 
On z plu­ga­we­go zgieł­ku drę­czo­nych wy­ra­zów 
Oca­la zda­nia su­ro­we i ja­sne. 
On mówi nam, że wszyst­ko jest cią­gle nowe pod słoń­cem, 
Otwie­ra dłoń za­krze­płą tego, co już było 
Pięk­na i bar­dzo mło­da jest Filo-So­fi­ja 



I sprzy­mie­rzo­na z nią po­ezja w służ­bie Do­bre­go. 

Na­tu­ra le­d­wo wczo­raj świę­ci­ła ich na­ro­dzi­ny, 

Wieść o tym gó­rom przy­nio­sły jed­no­ro­żec i echo. 
Sław­na bę­dzie ich przy­jaźń, ich czas nie ma gra­nic. 

Ich wro­go­wie wy­da­li sie­bie na znisz­cze­nie. 


4. Następnie oglądamy dwa filmy o znanych naukowcach. Pierwszy dotyczy Alberta Einsteina a drugi Marii Skłodowskiej -Curie:




3. Omawiamy ciekawostki na temat naukowców na podstawie powyższych projekcji. 

Następnie uczniowie rozwiązują problem w rozprawce na temat: "Rozum człowieka jest jego siłą czy przekleństwem?"... Nie narzucamy użycia kontekstów. Młodzież samodzielnie uzasadnia swoje zdanie, w taki sposób, jaki im odpowiada. 

Anna Konarzewska

czwartek, 16 maja 2019

MOJE MARZENIA O WSPÓŁCZESNEJ EDUKACJI, CZYLI CO MI W DUSZY GRA...


Zawsze zależało mi na edukacji. To, że kuleje nie jest rzeczą nową. Wiele trzeba zmienić. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że edukacja jest dziurawym bakiem i z tego powodu nie warto w nią inwestować . Bez edukacji nie przetrwamy. Tyle myśli kołacze mi w głowie, że postawiłam się z Wami nimi podzielić. Może będzie mi lżej.

Każdy z nas marzy o idealnej szkole. Możemy mieć różne wizje, ale ci którzy kochają edukację, nigdy nie stworzą chaosu w i tak kulejącym systemie. Edukacja to delikatna komórka. Decyzje muszą być naprawdę przemyślane, a ich wdrażanie długofalowe. Rewolucyjne podejście burzy i zakłóca wiele istotnych spraw. Pamiętać też należy o tym, że nie ma panaceum na wszystko. A kierowanie się sztywnymi normami i metodami również niszczy, co dobre. Myślę, że o fińskim czy holenderskim systemie edukacji nie mamy co marzyć, bo mentalność społeczeństwa polskiego nie jest na to gotowa. Upłynie wiele lat zanim władza i społeczeństwo zrozumieją, że najważniejszą inwestycją w dziecko jest właśnie edukacja. Po prostu jako Polacy jeszcze do tego nie dorośliśmy! Jednak istnieje wiele szkół w naszym kraju oraz wspaniałych dyrektorów i nauczycieli, od których możemy się wiele nauczyć i starać się zmieniać edukację oddolnie, bo w tym jest nasza siła. W tym artykule wypunktowałam to, co JA chciałabym zmienić w całym systemie edukacji, nie tylko oddolnie!

Trzeba przede wszystkim edukować rodziców, ponieważ większość z nich żyje w systemie pruskim, który kształcił przyszłych robotników fabryk. Świat się zmienia i kompetencje, które są potrzebne dzisiejszym uczniom dawny system zaniedbał. Nikt nie wie, jak będzie wyglądał świat za 5, 10 czy 20 lat… które umiejętności będą potrzebne młodym pokoleniom, ale jedno wiem na pewno, że wkrótce ludzie się przekonają, że empatia i kreatywność będą najcenniejszymi walutami na naszym globie. O empatycznym podejściu do edukacji pisałam tutaj:
http://bycnauczycielem.blogspot.com/2018/11/w-poszukiwaniu-sensu-edukacji.html

Poszukując ciągle nowego antidotum na wszystko, zapominamy o podstawach podstaw, czyli o filozofii edukacji doktora Janusza Korczaka. Do tych źródeł trzeba powrócić. Edukacja powinna być oparta na relacjach. Innego sensu szkoły przyszłości nie widzę. Nawet najlepszy uczeń, posiadający ogrom wiedzy, nie poradzi sobie w przyszłości bez odpowiednio rozwiniętej inteligencji emocjonalnej. Dzisiejszy świat jest pełen pułapek, a uczniowie nie są przygotowani do radzenia sobie z tymi wyzwaniami, ponieważ podstawa programowa jest przeładowana. Należy ją natychmiast „odchudzić”. Nauczyciele gonią za realizacją godzin, bo są z nich skrupulatnie rozliczani w postaci sprawozdań ilościowo-jakościowych. Z drugiej zaś strony, trzeba ten problem inteligentnie wziąć na swoje barki. Nie dajmy się zwariować. Róbmy wszystko z głową, ale nie rezygnujmy z budowania relacji z uczniami. Wiedzę nabędą wszędzie, ale kompetencji miękkich, empatii i radzenia sobie w sytuacjach trudnych uczą się przede wszystkim od nas- nauczycieli, bo przeważnie spędzają z nami więcej czasu niż z własnymi rodzicami. Podstawa programowa powinna zawierać tylko kilka głównych punktów, a resztę należałoby zostawić nauczycielom. Tu mogliby wykazać się swoją innowacyjnością, twórczością, pasją, kreatywnością. Nie twierdzę, że w tej chwili nie jesteśmy kreatywni, ale na pewno takie działanie otworzyłoby umysły wielu „zamkniętym belfrom” i uwolniłoby ich spod jarzma podstawy programowej, która nie porywa, a wręcz blokuje. Wielka odpowiedzialność spoczywa na nauczycielach w etapie edukacji wczesnoszkolnej i podstawowej, ponieważ wtedy kształtują się podstawowe umiejętności młodego człowieka. Tu można łatwo podciąć skrzydła, zniechęcić do nauki, zdemotywować. Nauczyciele szkół ponadpodstawowych również nie mają lekko, ponieważ odpowiadają za edukację całościową ucznia - na maturze wymaga się znajomości treści ze szkoły podstawowej i gimnazjum. I tu pojawia się kolejny problem – testomania i egzaminomania. Zlikwidowałabym wszystkie formy testów i egzaminów łącznie z maturalnym, a wprowadziłabym egzaminy wstępne na studia. W ten sposób zniwelowalibyśmy nieistotne rankingi szkół, które są tendencyjne i badają wyłącznie „wyścig szczurów”, a nie umiejętności potrzebne do życia, kompetencje miękkie i aspekt społeczny.

Kwestia postawy nauczyciela też jest istotna. Dzisiejszej edukacji najbardziej potrzebni są nauczyciele pasjonaci. Bez nich edukacja całkowicie straci sens. To oni inspirują, stałe ucząc się, wymagając często najpierw od siebie a potem od innych. 
To ludzie silni, bo często muszą zderzać się z betonem, który z nich drwi, śmiejąc się za plecami.
Mają niesamowitą energię, która przyciąga uczniów. I wcale nie zawdzięczają jej magicznemu napojowi, ponieważ są wyjątkowi!
Tworzą edukację za pomocą relacji, dlatego są autorytetami dla swoich wychowanków. Tak, autorytetami!
Nauczyciele pasjonaci, którzy mają swoje zdanie, którzy nie boją się wychodzić poza schematy, którzy uczą „po swojemu”, chodzą swoimi drogami, dokonują często innych wyborów niż pozostali, jak nigdy są potrzebni światu. To bohaterowie współczesnej edukacji. Jeśli nauczyciel ma stać się obojętnym urzędnikiem, podchodzącym tylko służbowo do swoich obowiązków, to rzeczywiście lepiej dla niego i szkoły, aby zmienił pracę.

Kolejna sprawa to oceny! Od nich także trzeba oderwać edukację. Uczeń powinien uczyć się dla siebie, a nie dla stopni czy ambicji rodziców. Poza tym oceny demotywują i zaburzają naturalną ciekawość ucznia. Uczeń powinien być odpowiedzialny za swoje postępy w nauce, co spowodowałoby wzrost samodyscypliny. W nauce nie chodzi o to, aby być geniuszem ze wszystkiego, bo nie tędy droga. Uczeń powinien przede wszystkim poszerzać swoje zainteresowania i rozwijać się w dziedzinach, które go interesują, reszta przedmiotów powinna być na zaliczenie przez frekwencję. Oceny nie zawsze są sprawiedliwe, często wykorzystuje się jako władzę nad uczniem. Wokół nich nie powinno toczyć się szkolne życie ucznia. Młodzi ludzie muszą wiedzieć po co czegoś się uczą, muszą widzieć w tym sens. Ważna jest atmosfera na lekcjach, którą tworzy postawa nauczyciela. Uczeń musi czuć się bezpiecznie w przestrzeni klasy. Trzeba pamiętać, że dziecko spokojniejsze, będzie lepiej przyswajało wiedzę niż sfrustrowane i zawstydzone. Empatia jest istotna w tym zawodzie.

Edukacja powinna być interdyscyplinarna. Nauczyciel powinien być mentorem i inspiratorem a nie dostawcą wiedzy! Należy zmieniać przestrzeń – wyjść czasami ze szkolnych ławek do muzeum, parku czy teatru. Współpraca z lokalnymi przedsiębiorstwami i firmami powinna również znaleźć swoje miejsce w szkole, a pomoc przedmedyczna, doradztwo zawodowe i rozwój osobisty powinny być obowiązkowymi przedmiotami w szkołach ponadpodstawowych. Potrzebny jest powrót do zajęć praktycznych, chodzi mi tu o kształcenie umiejętności manualnych, artystycznych czy kulinarnych. Należy postawić również na edukację regionalną – uczniowie uczą się o wszelakiej historii świata a nie znają historii własnego regionu. Lekcje nie muszą być prowadzone tylko kreatywnymi metodami, trzeba umieć łączyć te nowoczesne z tradycyjnymi, ponieważ przywiązanie do jednych czy drugich wprowadza rutynę na lekcjach, a poza tym nie zawsze te aktywizujące służą rozwojowi ucznia. Nie ma tu gotowej recepty na to jak uczyć. Nauczyciel musi wykazać się inteligencją oraz intuicją w doborze metod i form pracy do potrzeb klasy. Problemem są treści w podstawie programowej często oderwane od rzeczywistości.
Należy też skończyć z szufladkowaniem uczniów. Pisałam o tym tutaj:

Co jeszcze dodałabym – edukację teatralną jako obowiązkową – bo wspiera integrację uczniów, uczy kreatywności i radzenia sobie ze stresem, odpowiedzialności oraz uważności.

Wszystkie uczelnie wyższe powinny współpracować z nauczycielami praktykami, autorytetami w sprawach pedagogicznych. Nie może być tak, że uczelnia swoje, a praca w szkole swoje. Nauczyciele po studiach nie są przygotowani do zawodu. Również wielu doświadczonych nauczycieli ma wiedzę, ale nie potrafi jej przekazać uczniom, z różnych powodów. Czasami jest to konformizm, a czasami brak umiejętności pedagogicznych, czy zwyczajnie brak chęci.
O liście lektur, która jest nie do przyjęcia obecnie pisałam tutaj, więc odsyłam do propozycji moich uczniów:

Żeby edukacja miała sens musimy rozmawiać z rodzicami i uczniami, przede wszystkim z uczniami. Trzeba myśleć pragmatycznie pod kątem przyszłości, a nasi podopieczni mają mnóstwo pomysłów, może warto z nimi porozmawiać o tym, jakiej szkoły i nauczycieli chcieliby.

Pójdę dalej. Trzeba zadbać o status godzin wychowawczych. Jedna lekcja na załatwienie spraw wychowawczych w tygodniu przy zespołach klasowych, liczących około 30 osób lub więcej, to stanowczo za mało! (Inne wyjście – klasy powinny liczyć do 15 – 20 osób.) Jaki wpływ wówczas ma mieć wychowawca na problemy, które dotykają jego klasę? Gdy coś wydarzy się w szkole, zawsze pada pytanie: gdzie był nauczyciel? A może warto czasami zadać pytanie: Co zrobił system? Wszyscy wtedy podniecają się papierologią… Tworzymy ich stosy… Rosną tony papierów, dokumentów… Czy nie można z niektórych dokumentów zrezygnować? Na przykład tworzymy wiele niepotrzebnych sprawozdań ze sprawozdań, rozkładów materiału, których i tak nikt nie czyta. Papierów coraz więcej, a serc coraz mniej. Nie możemy zrezygnować z rozmów  z uczniami, ze wspólnego czasu i wspólnych pasji, które nas łączą. Nikt nie zdaje sobie sprawy z istoty godzin wychowawczych. One nie mogą być traktowane po macoszemu. Są bardzo potrzebne młodym ludziom, zwłaszcza dziś. Nie lekceważmy tych lekcji. Rozmawiajmy na wiele różnorodnych tematów, uczmy krytycznego myślenia, bądźmy Keatingami.

Zależy mi na tym, aby zawód nauczyciela był szanowany w naszym społeczeństwie. Szczęśliwy nauczyciel, to szczęśliwy uczeń! Jeżeli będzie dobrze opłacany, będziemy mogli od belfra więcej wymagać. Wtedy też wprowadzenie systemu oceny nauczyciela miałoby sens.  Powinniśmy być oceniani, ale z głową.

Wielu nauczycieli czuje w tej chwili ogromny zawód i żal, są wypaleni, zdemotywowani, pogubili się w codziennych obowiązkach. Zastanawiam się też nad tym, skąd bierze się taka niechęć w społeczeństwie do tego zawodu? Każdy z nas trafił kiedyś na nauczyciela jak z „Ferdydurke” Gombrowicza. No, co? A nie? Mnóstwo takich mnie uczyło, dlatego poprzysięgłam sobie w trakcie studiów, że nie będę nauczycielem ‘ex catedra’, bo to nie o to chodzi w tym pięknym zawodzie. Jednak do wielu wewnętrznych ewolucji musiałam po prostu też dojrzeć. Status tego zawodu woła o uwagę, o wsparcie, bo był zaniedbywany przez wiele lat. Nie można wymagać od nauczyciela cudów, jeśli on czuje się zdegradowany. Jednak pamiętajmy o jednym, że zmiana nie zaczyna się w systemie, ale w nas i mamy ogromną moc, aby swoją charyzmą i niesamowitymi kompetencjami zmieniać edukację. Życzę Wam tej siły, aby podnieść swoje skrzydła i wzbić się ponad to wszystko, co nas ogranicza w tej chwili.

Anna Konarzewska